Sztywne, wytuszowane czarnym mazidłem od Loreala z Paryża rzęsy dotykają łuku brwiowego, gdy oczy rozwieram szeroko, by jak najwięcej piasku do nich się dostało i by szczypały i bolały i pękanie drobnych naczynek. Doprawienie solą i przetarcie powiekami. Pali cholernie. Uśmiech, bo to czucie życia.
-
« Główna
Strony
-
Kategorie
-
Archiwa
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- styczeń 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- styczeń 2007
- grudzień 2006
- listopad 2006
5 Komentarze
Kiedy patrzę w lustro dnia każdego, malując się chcę zginąć przed moim próżnym odbiciem. Może powinnam się tak otrzeźwić, być racjonalistką. Dziękuje:*
Kiedy wstaje codziennie rano, patrze na siebie w lustrze i zadaje sobie pytania:”po co Ci to wszystko? po co jesteś na tym świecie? dla kogo żyjesz?” stoje bez ruchu, szukam opowiedzi otrząsam się ze swoich myśli, gdyz nadchodzi czas spełnienia swoich obowiazkow,ubieram sie, maluje ciagła monotonia..i wciąż nie znajduje odpowedzi na nękające mnie pytania…
pzdr..:) buuziak;*
a ja sie ie maluje! O!
buzi
a wstając rano wole nie patrzeć w lustro gdyż boję się co tam zobacze przeważnie nie widze nic nowego ale przecież każdego dnia jestw nas coś nowego innego i każde spojrzenie w to cholerne lustro jest inne chyba tak wogóle to myśle że fajnie że założyłaś bloga o! i to tyle! wiedziałam że nic mądrego nie wymyśle no cóż jestem tlko achom
wy zawsze macie dziwne problemy ;p
masz talent dziewczyno do przekazywania glebokich mysli:* sprawiasz ze szare komorki dzialaja:)buzii:*i wiesz oczko;)