Przenikliwy ból karku i odcinka piersiowego kręgosłupa pożera energię i cząsteczki uśmiechu. Rośnie i pęcznieje urojone męczęństwo, z namaszczeniem i spokojem wykonywane czynności. W obrazie minimalna plazmoliza, treść dzisiejszej roli szczelnie wypełnia komórkę.

 Minuty kleją się do siebie a wachlarz lekko nadgryziony otwiera swe oblicze. To taki mały model realizacji ambicji. Coraz więcej wyrw i ubytków. Jakimś trafem kształt wciąż można rozpoznać. Pytanie tylko: Jak długo?

8 Komentarze

    • MiKoŁaJ
    • Opublikowany listopad 8, 2006 o 6:26 pm
    • Link
    • Odpowiedz

    FaJnY BlOgAsEK, NeI WiEm o Co TaK NaPrAwDę TuTaY Ci ChOdZi, AlE SuPcIo Że W oGóLe PiSheSh :D

  1. i wiesz co mnie boli? -że w glowach sie pierdoli:*

  2. mikołaj, brak mi słów:D

    • ten typ wiesz
    • Opublikowany listopad 8, 2006 o 7:09 pm
    • Link
    • Odpowiedz

    oj mloda, mloda…
    nie dziw sie mikolajowi, bo w dzisiejszych czasach czytanie ze zrozumieniem to bardzo duzy problem…

  3. spoko, mateuszek, to tylko prowokacja:)

    • jestem kachom
    • Opublikowany listopad 8, 2006 o 8:47 pm
    • Link
    • Odpowiedz

    a ja chyba wiem o co Ci chodzi.tylko, że nie umiem pomóc, bo sama wpadłam w totalnie pustą dziurę i nie mam pomysłu jak się z niej wydostać…życie mnie przytłacza, a optymizm powędrował hen hen daleko…\
    wiem tylko. że nie można sie tak po prostu poddać.nunuś:**
    p.s.ale czytanie ze zrozumieniem to wbrew pozorom nie jest taka łatwa sprawa;p

  4. no dokładnie czytanie ze zrozumieniem nie jest takie proste:D spytaj sie pani A. to Ci powie to samo:D a tak nawiazujac do Twojej notki to głeboka jest..jak nie bedziesz walczyć,nie zmienisz czegoś w swoim zyciu,nie weźmiesz “spraw w swoje ręce”.. poddasz sie..upadniesz..zginiesz..pierwotny kształt i tak nigdy nie powroci..a niedługo zatraci sie całkiem i nikt go juz nie odczyta..

    ;) …moj tez juz powoli zanika…

  5. no tak, to będzie, jakby to określić… dość daleko idąca rekombinacja biologi z językiem polskim; niunia, przecież Ty wiesz, że ja też nie mam w życiu lekko, tyle, że moje męczeństwo nieco różni sie od Twojego… no ale cóż zawsze trzeba mieć nadzieję na lepsze jutro i niektóre rzeczy traktować trochę z humorem, żartować sobie z nich – bo pamietaj, to wzmacznia człowieka psychicznie i dodaje siły:D
    a poza tym czas przystąpić do walki o nunusia, więc się nie ociągaj za bardzo!:D

    buzi niunia:*


Napisz komentarz

*
*