czy zawsze już uczepiona szyi pana mego, komputera, biegać będę w tę i nazad, z koszulką poplamioną dżemem i czekoladą z orzechami, z oczyma przekrwionymi od miłosnego wejrzenia raz po raz. W piżamach każdej maści, z przedmiotami, które dłonie moje stawiają wokół cudu, które przesiąkają szybko technologicznym zapachem, fermentują, pleśnieją. Ja, wolne ciało uwięzione duchem, znam nową radość każdego święta. Koperta na ekranie pokrytym warstwą wydzielin organizmu, potu, łoju, woszczyny z ucha. Pod nią przewija się imię i nazwisko nadawcy. Cóż mi przyjdzie z przeszkód, z rozstawiania moich małych ołtarzyków w przeciwległych częściach domu, by móc przebywać całokształtem przy wigilijnym stole, skoro oczy zamknięte błądzą z wolą po każdym zakamarku, a uśmiech nie pojawia się bez ujrzenia zakłóceń na ekranie tyrana kolejnego lub usłyszenia trzech krótkich bzzz. Rodzino, jedz szybciej, ości połykaj całe, udław się, byleś zdążyła, za chwilę wielki hit kinowy pokaże telewizja dobrodziejka świata. Mikołaj w tym roku pomyślał, udoskonalił percepcję krystalicznym dźwiękiem z kolumn domowego kina, nareszcie, kochamy cię mikołaju (choć jak widzisz nie szanujemy małą literą). Czymże więc jesteście święta bez śniegu, jeśli życzenia o narodzeniu Jezusa w sercach są śmieszne, ale i bezduszność trapi sumienie? Czym?
-
« Główna
Strony
-
Kategorie
-
Archiwa
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- styczeń 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- styczeń 2007
- grudzień 2006
- listopad 2006