W płucach piach, tony piachu i żwiru zebranego przez lata całe, powietrze już się tam nie dostaje, nie działa ta najważniejsza czynność życiowa. Niepoetycki narząd wewnętrzny, serce czerwone pompuje już tylko wino czerwone, coraz wolniej i ślamazarniej. Tona śniegu w przewodzie pokarmowym. Już nic nigdzie się nie wydostanie. W mózgu tkwi widelec zatopiony głęboko, krew nie sika wokół, zrośnięta antena. Ale rusza się jeszcze wszystko jak zostało zaprogramowane, jak trybiki zegarka, jak zębatka. Tu, tak, góra, dół, spanie i jedzenie. A prawda zamknięta szczelnie jak zwykle w puszce, zalutowana, stalowa otoczka, oszlifowany diament, nie rozłupiesz jej już niczym. Mogę przebić się jeszcze głębiej, może wreszcie zawyję z bólu i łzy popłyną ludzkie, mokre, słone i ciepłe, takie jak Twoje z błyszczących wielkich oczu. Gdzie tu logika, im weselej tym smutniej, na szczycie – sztylet w pierś własną jak było jest i będzie. Jak zabić tą drugą, jak jak jak. Niech zginie, niech rzuci się pod poduszkę, przez okno, niech się wyłączy. Nie będzie już złudzeń, będzie ta sól w oku, pamiętasz, ale będzie słodka już słodka, bo bez niej, bez drugiej siebie mnie. Co z tego że nikt nie widzi, skoro jest i tylko po alkoholu osiągamy spójność. Co z tego że to przez brak wreszcie świadomości. Szumi mi później kolorami mój ujednolicony dualizm, spać nie mogę i wiem wtedy że stało się normalne życie setki ludzi dla mnie uwięzione trzeźwością i widelcem, który nie pozwala się zbliżyć. Wbij mi siekierę w kręgosłup, bo inaczej nie potrafię i tylko uciec mam ochotę.
-
« Główna
Strony
-
Kategorie
-
Archiwa
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- styczeń 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- styczeń 2007
- grudzień 2006
- listopad 2006
3 Komentarze
“…im weselej tym smutniej…” eh..skąd ja to znam..
zaradzimy Agnieniu, zaradzimy.. tylko nic sobie nie rób!
porozmawiamy i pomożemy sobie
kocham :*
po co cierpieć nie znając sensu tego cierpienia po co szukać beznadziejność w takiej egzystencji po co takie myśli po cozastanawianie się nad życiem po co nie lepiej łapać chwile i cieszyć się nimi i wyciskać z nich wszystko co się da dławić się realnością i zakochać się w niej przecież tylko to nam zostaje zostawić to drugie ja to z głębi serca dać żyć temu pierwszemu a do drugiego wracać w samotności nie obnosić się z nim… pogmatwane to wszystko…fajnie byłoby pogadać :*