Po przebudzeniu dopadło pannę Agnieszkę pytanie: Dlaczego? Być może spróbowałaby na nie odpowiedzieć, mimo małej szansy na uchwycenie sensu. Być może podjęłaby się tego zadania, gdyby to pytanie pojawiło się ni stąd ni zowąd, po raz pierwszy, z zaskoczenia. Pytanie to jednak zadomowiło się w porankach panny Agnieszki na tyle, że zdziwiłaby się, gdyby nie powitało jej tuż po otwarciu oczu.
Panna Agnieszka przeciągnęła się i wyszła z łóżka. Podeszła do okna, szybkim ruchem ręki odsunęła firankę i wyjrzała. Zawsze, gdy pojawiało się znajome pytanie, niebo było zachmurzone. I tym razem jej nie zawiodło – bure chmury szczelnie spowijały odległy błękit. Słońce próbowało się przez nie przebić, lecz panna Agnieszka mogła sobie tylko wyobrazić jak pięknie świeciłoby na bezchmurnym firmamencie.
Dialog z niebem, choć szczery i nie dający wiele nadziei, wcale nie zniechęcał panny Agnieszki. “W końcu każdy ma takie niebo, na jakie zasłużył” – pomyślała. “Ale kto powiedział, że wiatr nigdy nie rozwieje chmur?”
2 Komentarze
“Ale kto powiedział, że wiatr nigdy nie rozwieje chmur?” -no właśnie na pewno ujrzysz jeszcze swoje niebo bez chmur, błękitne śliczne niebo
tylko musisz sie postarać i zacząć coś robić, aby zawiał w końcu ten oczekiwany tak długo wiaterek
pzdr ;*
No i o to chodzi! Przyjdzie wiatr, burza! i rozwieje ci te chmury wreszcie jakis powiew optymizmu u ciebie. Jutro emigruję, jak wróce to mam nadzieję, że się zobaczymy
Pozdrawiam ciebie serdecznie