Koło powoli się zamyka, wąż Uroboros zatapia zęby we własnym ogonie. Wierzę, że w każdym momencie naszego życia kryje się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Listopad, pełen obrót. Spotkały się dwie chwile w innym miejscu, w innym czasie. W tej samej osobie, tak różnej od tej sprzed roku.
W dorosłość wkroczyłam ze łzami. Były to łzy pierwsze i chyba ostatnie. Uniosły mnie wysoko, widzę życie z zupełnie nowej perspektywy. Jestem spokojniejsza.
Nie mam żadnej pamiątki z tegorocznej jesieni. Żadnych luźnych kartek zapisanych przelotnymi myślami. Pustka. Zmartwienie.
Mam za to tomik poezji w dłoni. Wiele pytań w głowie. Uśmiech na ustach. Toń w szarym oku.

7 comments
Comments feed for this article
listopad 3, 2007 @ 7:48 pm
Kobcio
Jak zwykle ciekawie napisane
pełne niuansów
mi sie podoba 
listopad 3, 2007 @ 8:16 pm
Marcininho
Mało Timbalandowe a pozatym nie masz mnie w znajomych z obiektywu wiec czuje się pokrzywdzony!!
listopad 3, 2007 @ 8:26 pm
Marg
I jesteś starsza o rok tej jesieni i nic się nie zmieniło
listopad 3, 2007 @ 10:17 pm
agnieszkabe
marcinie, inho, nie ma już znajomych w obiektywie
listopad 4, 2007 @ 9:28 pm
beata
ale tą pętlę można przerwać
wystarczy tylko chcieć;P
Uroborosa można zarżnąć
listopad 5, 2007 @ 7:52 pm
Mikołaj
Ha! A to dopiero początek, teraz zmiany się zaczną, pół życia odwróci ci się do góry nogami, niemalże wszystko będzie inaczej - w dodatku nie będziesz mogła tego odwrócić… ale w gruncie rzeczy.. to inaczej nie oznacza gorzej, ani lepiej. Po prostu inaczej. A skoro masz uśmiech na ustach to najważniejsze
trzymaj się, pozdrawiam
listopad 11, 2007 @ 5:29 pm
Gloomy Slipper
Uleczy cię czas, ta wszystkożerna świnia, i staniesz się kaleką. Albowiem uleczenie, o którym dzisiaj marzysz, będzie twoim kalectwem.
- Waldemar Łysiak