Koło powoli się zamyka, wąż Uroboros zatapia zęby we własnym ogonie. Wierzę, że w każdym momencie naszego życia kryje się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.
Listopad, pełen obrót. Spotkały się dwie chwile w innym miejscu, w innym czasie. W tej samej osobie, tak różnej od tej sprzed roku.
W dorosłość wkroczyłam ze łzami. Były to łzy pierwsze i chyba ostatnie. Uniosły mnie wysoko, widzę życie z zupełnie nowej perspektywy. Jestem spokojniejsza.
Nie mam żadnej pamiątki z tegorocznej jesieni. Żadnych luźnych kartek zapisanych przelotnymi myślami. Pustka. Zmartwienie.
Mam za to tomik poezji w dłoni. Wiele pytań w głowie. Uśmiech na ustach. Toń w szarym oku.
7 Komentarze
Jak zwykle ciekawie napisane
pełne niuansów
mi sie podoba
Mało Timbalandowe a pozatym nie masz mnie w znajomych z obiektywu wiec czuje się pokrzywdzony!!
I jesteś starsza o rok tej jesieni i nic się nie zmieniło
marcinie, inho, nie ma już znajomych w obiektywie:)
ale tą pętlę można przerwać
wystarczy tylko chcieć;P
Uroborosa można zarżnąć
Ha! A to dopiero początek, teraz zmiany się zaczną, pół życia odwróci ci się do góry nogami, niemalże wszystko będzie inaczej – w dodatku nie będziesz mogła tego odwrócić… ale w gruncie rzeczy.. to inaczej nie oznacza gorzej, ani lepiej. Po prostu inaczej. A skoro masz uśmiech na ustach to najważniejsze
trzymaj się, pozdrawiam
Uleczy cię czas, ta wszystkożerna świnia, i staniesz się kaleką. Albowiem uleczenie, o którym dzisiaj marzysz, będzie twoim kalectwem.
- Waldemar Łysiak