Koło powoli się zamyka, wąż Uroboros zatapia zęby we własnym ogonie. Wierzę, że w każdym momencie naszego życia kryje się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Listopad, pełen obrót. Spotkały się dwie chwile w innym miejscu, w innym czasie. W tej samej osobie, tak różnej od tej sprzed roku.

W dorosłość wkroczyłam ze łzami. Były to łzy pierwsze i chyba ostatnie. Uniosły mnie wysoko, widzę życie z zupełnie nowej perspektywy. Jestem spokojniejsza.

Nie mam żadnej pamiątki z tegorocznej jesieni. Żadnych luźnych kartek zapisanych przelotnymi myślami. Pustka. Zmartwienie.

Mam za to tomik poezji w dłoni. Wiele pytań w głowie. Uśmiech na ustach. Toń w szarym oku.

7 Komentarze

  1. Jak zwykle ciekawie napisane :) pełne niuansów :) mi sie podoba :)

  2. Mało Timbalandowe a pozatym nie masz mnie w znajomych z obiektywu wiec czuje się pokrzywdzony!!

  3. I jesteś starsza o rok tej jesieni i nic się nie zmieniło

  4. marcinie, inho, nie ma już znajomych w obiektywie:)

  5. ale tą pętlę można przerwać :)
    Uroborosa można zarżnąć :D wystarczy tylko chcieć;P

  6. Ha! A to dopiero początek, teraz zmiany się zaczną, pół życia odwróci ci się do góry nogami, niemalże wszystko będzie inaczej – w dodatku nie będziesz mogła tego odwrócić… ale w gruncie rzeczy.. to inaczej nie oznacza gorzej, ani lepiej. Po prostu inaczej. A skoro masz uśmiech na ustach to najważniejsze :)
    trzymaj się, pozdrawiam

  7. Uleczy cię czas, ta wszystkożerna świnia, i staniesz się kaleką. Albowiem uleczenie, o którym dzisiaj marzysz, będzie twoim kalectwem.

    - Waldemar Łysiak


Napisz komentarz

*
*