Na zawsze już będziemy ze sobą tak, że nie. Takie małe wspólne niebycie. Ja już im bardziej chcę, tym dalej staram się być. To zabiegi podświadome, odruchy bezwarunkowe. Tak nauczyłam się z Tobą żyć, być nie żyć. Co więcej, potrafię z tego czerpać radość garściami. Nawet serce bije spokojnie, miarowo. Czasami tylko bywam smutna, ale coraz rzadziej. Cieszę się z bycia nikim. Nasza malutka niema umowa. I upewnianie się w tym, jak niewiele dla siebie znaczymy.
Jakie to wszystko głupie.