Archiwa miesięczne: lipiec 2008

Nie wybieram żadnego z was, moje dwa zderzone ze sobą przypadkowo światy. Każdy z was czyni mnie szczęśliwą tylko do pewnego stopnia. Nie potrafię rzucić się głową w przepaść, bo wiem, że niczego w niej nie odnajdę.

Za każdym razem, gdy myślę, że w kimś tak samo gryzą się dwie rzeczywistości okazuje się, że istnieje ściana z pancernego szkła, która zmusza mnie do opowiedzenia się po jednej ze stron. I chociaż widać przez nią drugi świat, on już na zawsze musiałby pozostać nieosiągalny.

Który z was jest lepszy? W jednym gości głośny śmiech, praca, nauka, zabawa. Wszystkiego można dotknąć, a miłość istnieje tylko po to, by zawrzeć przyzwoity związek małżeński. W drugim nic nie jest takie, na jakie wygląda, zbudowany jest dzięki zamkniętym oczom i drodze do gwiazd. Ale żaden nie jest jednoznacznie właściwy i dobry, dlatego nikt nie może stawiać mnie przed kategorycznym wyborem!

Szczęście może osiągnąć tylko ktoś tkwiący w jednej rzeczywistości. Fragmenty przeplatają się w każdym, ale są tylko błyskami, które uskrzydlają lub rzucają o ziemię. Jeśli otworzą oczy na dualizm, człowiek już zawsze pozostanie rozdarty. Lepiej by były ulotnymi chwilami, które pozwalają na powrót do własnej bajki.