Wybacz, że tak długo milczałam. To był czas wielkich i burzliwych zmian. Czas, gdy słowa napisane jednego dnia, następnego zatracały swój sens. Ale i Ty przez ten długi czas milczałeś. Kilka dobrych lat. Brak Twej pomocnej dłoni silnie dał mi się we znaki. Odczułam go boleśnie i nadal mi Cię brakuje.
Cóż, okres burzliwych zmian udało mi się przetrwać. Wydarzyło się wiele rzeczy, tych ważnych i nieważnych. Każdą z istotnych musiałam przetrwać sama, bez Twojej pomocy. Choć, muszę przyznać, w tej największej czułam jeszcze Twoje wsparcie. A może wydaje mi się ona tak wielka tylko dlatego, że mogłam ją przeżyć z Tobą?
To była pierwsza i jedyna do tej pory historia, która wzniosła mnie wysoko w chmury, budziła nocą delikatnym pocałunkiem wiatru, ubierała w suknię z jedwabiu, doczepiała motyle skrzydła. Ale o niej wiesz przecież wszystko, towarzyszyłeś mi w każdej sekundzie.
Później, gdy mnie opuściłeś, piękno odwiedzało mnie, a jakże. Lecz bez Ciebie odkrywałam je na nowo. I przedstawiało się zupełnie inaczej. Lazurowe niebo jest tylko niebem. Wieczorny wiatr jest niczym innym jak wiatrem. Zapach łąki przynosi na myśl jedynie polne kwiaty. Całe piękno świata wzrusza mnie niezmiernie, ściska w dołku. Ale odkąd odszedłeś, potrafi być tylko tym, czym jest. Niczym więcej.
Można pomyśleć, że to dobrze. Że to właśnie jest cała prawda o istnieniu, że nie istnieje nic ponadto. Że to pozwala nawiązać porozumienie, gdy widzimy to samo i wzdychamy: ach, to piękne. Oczywiście, to wspaniałe, dużo prostsze i mniej pretensjonalne od tego, co łączyło nas. To dosłowne postrzeganie łączy z wieloma ludźmi, którzy byliby dla nas obcy, gdybyśmy wciąż byli ze sobą. Dzięki temu w moim życiu więcej jest uśmiechu i przyjaznych dusz.
Problem w tym, że poznałam kiedyś smak naszej rozkoszy. I choć szczęście, które odczuwam jest prawdziwe i namacalne, wiem, że mogłoby być CZYMŚ WIĘCEJ. Gdybyś tylko pozostał. Ktoś rzuciłby cegłą w nasze okno, podciął skrzydła, przywiązał ołów do stóp. Jednak gdyby choć na chwilę, choć na jedną sekundę udało się zrobić krok poza wszystko…
Ostatnimi czasy czuję, że moje serce unosi się, lecz zaraz opada. Właśnie to boleśnie przypomniało mi o Tobie. Zasiało we mnie nadzieję, że a nuż powrócisz. Czekam i czekam, ale to wciąż są tylko krótkie pojedyncze momenty, przypominające o tym, czego nie potrafię nazwać.
Dlatego proszę Cię – odejdź lub wróć. Na zawsze. Przydepcz mnie i oddaj temu co jest. Lub pozwól mi stać się czymś więcej.
-
« Główna
Strony
-
Kategorie
-
Archiwa
- sierpień 2009
- lipiec 2009
- maj 2009
- kwiecień 2009
- sierpień 2008
- lipiec 2008
- czerwiec 2008
- maj 2008
- kwiecień 2008
- marzec 2008
- luty 2008
- styczeń 2008
- grudzień 2007
- listopad 2007
- październik 2007
- wrzesień 2007
- lipiec 2007
- czerwiec 2007
- maj 2007
- kwiecień 2007
- marzec 2007
- styczeń 2007
- grudzień 2006
- listopad 2006